Jak usunąć swoje dane z BIK?

8
lis

Dane w bazie w BIK można wyczyścić – lecz trochę to kosztuje. Przy odrobinie szczęścia możemy mieć czystą kartę i znów pożyczać pieniądze. Metody marketingowe „czyścicieli BIK-u” nie są zbyt wyrafinowane i najczęściej opierają się na agresywnych kampaniach mailowych. Ale w reklamach nie kłamią. BIK bowiem rzeczywiście da się wyczyścić.

Specjalistyczne kancelarie prawne potrafią wymóc na bankach, by wykasowały z bazy danych informacje o tym, że spóźnialiśmy się ze zapłatą rat. A takie informacje mogą się za nami ciągnąć nawet 10 lat. I to mimo to, że kredyt spłaciliśmy.

Czyściciele BIK-u zajmują się usuwaniem widocznych dla innych banków danych klienta z BIK lub przesuwaniem ich do części statystycznej, która nikomu nie zaszkodzi w zaciągnięciu nowego kredytu. Rozmowy prowadzone są z bankiem a nie z BIK-iem. Jedynie kredytodawca może skasować nieprawidłowe dane.

Jak potrafią zaczarować bank prawnicy, by ten stwierdził, że byliśmy jego wspaniałym klientem? Oczywiście szantażem. Polskie prawo dotyczące przetwarzania danych osobowych jest skomplikowane. Za skomplikowane nawet dla banków, które po prostu często się mylą. A to sprawia, że gdy kancelaria znajdzie błąd, to może go wykorzystać przeciw pożyczkodawcy. Sąd może nakazać bankowi zapłatę odszkodowania za szkody, które poniósł kredytobiorca, wynikłe z nieprawidłowego przetwarzania danych osobowych w rejestrze BIK. Kwota ta może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Najprostsza taka sytuacja dotyczy osób, które chcą kupić mieszkanie. Wpłacają zadatek, składają wniosek o udzielenie kredytu na zakup nieruchomości i następnie przez błędne zapisy w rejestrze BIK tego kredytu nie dostają. Tracą 20 czy 30 tys. zł wkładu własnego. W takiej sytuacji bank jako administrator danych osobowych ponosi odpowiedzialność za prawidłowość przetwarzania danych kredytobiorców. Jeśli robił to źle, to można domagać się odszkodowania.

Jakie błędy banki popełniają najczęściej? Tego kancelarie zdradzać już nie chcą. Twierdzą jednak, że banki robią je nagminnie.

Warunek konieczny, by kancelaria prawna przystąpiła do czyszczenia historii BIK, to spłacenie zobowiązań. Bez tego nic nie da się zrobić. Banki usiądą do rozmów z prawnikami, ale pod warunkiem że bronią interesów klienta z przeszłością, a nie osoby wyłudzającej kredyty.

Drugi warunek to wynagrodzenie. Prawnicy są drodzy. Nie inaczej jest w tej sytuacji. Usługa czyszczenia BIK to koszt średnio od 500 zł do 1500 a nawet 2000 zł. Są jednak osoby, które są w stanie zapłacić nawet dużo więcej, jeśli zostaną przyparci do muru. Zła historia kredytowa może nawet pozbawić pracy.

Klienci się skarżą, że gdy wystąpili o kredyt, bank zamiast jednego zapytania wysyłał ich aż 10. Każde uszczupla nasz scoring, czyli system punktacji oceniający, czy jesteśmy rzetelnym klientem. To na jego podstawie część banków proponuje nam oprocentowanie kredytu, a wyższa o 1 proc. marża dla kredytu hipotecznego to dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zła historia kredytowa może nas więc sporo kosztować.

Oprócz czyszczenia BIK kancelarie muszą też zadbać o skasowanie danych z Bankowego Rejestru. To czarna lista dłużników, którą prowadzi Związek Banków Polskich. Jeśli się tam znajdziemy, nasze dane będą tam przetrzymywane aż 10 lat. I choć nie wszystkie banki dopisują nierzetelnych klientów do BR, to niemal wszystkie z niej korzystają.

Banki tworzą zbiory klientów, takie jak BR czy BIK, bo boją się wyłudzeń kredytów oraz klientów, którzy są już przekredytowani. To dlatego nie specjalnie podoba im się działanie kancelarii czyszczących ich zbiory. Od połowy października Biuro Informacji Kredytowej prowadzi kampanię „Czyszczenie BIK – nie daj się nabrać”.

Jak tłumaczy Agnieszka Marzec, prawniczka Biura Informacji Kredytowej, jej zdaniem nie istnieje coś takiego jak „czyszczenie BIK”. Twierdzi, że to określenie żargonowe. Marzec twierdzi, że w kampanii BIK stara się wytłumaczyć, że do każdego przypadku należy podchodzić indywidualnie. Jeśli pomylono czyjąś tożsamość i przez to nie ta osoba co trzeba ma złą historię kredytową, to oczywiście takie dane trzeba poprawić. Przypomina też, że ok. 95 proc. informacji zgromadzonych w BIK to dane pozytywne dla klientów. Tylko 5 proc. dotyczy przeterminowanych płatności.

Akcja zwraca też uwagę, że nie wszyscy „czyściciele” działają uczciwie. Na rynku jest sporo firm-krzaków, które życzą sobie kilkuset złotych tylko za to, że pobiorą z BIK przysługującą każdemu za darmo informację o danych zgromadzonych w tej bazie. To one najczęściej spamują nasze skrzynki mailowe. Mimo to BIK w swojej kampanii wszystkich wrzuca do jednego kosza.

Agnieszka Marzec broni się, że kancelarie prawne przy rozmowach z bankami wykorzystują kruczki prawne. A jej zdaniem takie zachowanie nie jest dobre ani dla BIK, ani dla klientów, bo aż 95 proc. informacji zgromadzonych w bazie to dane pozytywne. Prawniczka boi się, że spadnie chęć klientów do rzetelnego regulowania zobowiązań, bo będą czuli się bezkarni wiedząc, że łatwo mogą pozbyć się złej historii kredytowej.

źródło: finanse.wp.pl

Poradnik Przedsiębiorcy

Zapraszamy do zapoznania się z zawartością naszego Poradnika Przedsiębiorcy. Poradnik został przygotowany w sposób profesjonalny i wyjaśniający podstawowe zagadnienia związane z prowadzeniem działalności.

Dowiedz się więcej

Nasze biuro:

 

System do wystawiania faktur i zarządzania dokumentacją księgową

W trosce o naszych klientów stworzyliśmy specjalny system zarządzania fakturami. Jest wyjątkowo prosty w obsłudze, gdyż posiada intuicyjny interfejs. Pozwala uporządkować i ujednolicić faktury według jednego schematu.
Każdy nasz klient otrzymuje dostęp do systemu gratis.

ul. Kilińskiego 20
05-500 Piaseczno
e-mail: biuro@rachunkowe-piaseczno.pl
telefon: 505 029 799

Godziny pracy biura:
8 – 17 – od poniedziałku do piątku

Współpraca

213